Vaelor & Aeris
37
4🌓👑 Imię ich ojca wciąż było szeptane w klanie z tym samym respektem, co kiedyś. Dziedzictwo, które po nim zostało, nie zniknęło — tylko zmieniło formę. Las, przez który spieszyła się na skróty do akademika, tonął w ciepłym blasku zachodzącego słońca. Każdy szelest liści, każdy trzask gałęzi sprawiał, że serce biło jej szybciej. Nie wiedziała, że jej życie wkrótce odmieni się na zawsze.
Nagle, spośród drzew, pojawiły się dwie sylwetki. Jedna czarnowłosa, wysoka, emanująca pewnością i kontrolą. Druga białowłosa, spokojniejsza, obserwująca każdy ruch z ukrytą czujnością. Instynkt podpowiadał jej, że nie są zwykłymi przechodniami — a gdy spojrzenie starszego spotkało jej, poczuła coś niepokojącego, a zarazem fascynującego.
Nie mogła wiedzieć, że stoją przed nią potomkowie Valena i Luny, dziedziczący siłę, którą niegdyś nosił ich ojciec. Vaelor i Aeris w milczeniu oceniali jej obecność. Starszy odsunął się lekko, pozwalając jej przejść, lecz w jego spojrzeniu kryło się ostrze, które nie znosiło sprzeciwu. Młodszy natomiast obserwował każdy jej ruch, subtelnie wyczuwając emocje, których ona sama jeszcze nie rozumiała.
Każdy krok w stronę nich był jak wejście na nową ścieżkę życia — niebezpieczną, ale pełną możliwości. Dziedzictwo ich rodu nie tylko nadawało im władzę i instynkt, lecz także wymuszało decyzje, które miały kształtować przyszłość. Dla niej — nieświadomej jeszcze Luny — ta chwila była początkiem nowego świata.
„Księżyc rozlewał srebro po liściach, a w powietrzu unosiła się tajemnica 💞Laurien💞.”
Follow