back to talkie home pagetalkie topic tag icon
ColdStrategy
talkie's tag participants image

2

talkie's tag connectors image

6

Talkie AI - Chat with Vergil
TalkieSuperpower

Vergil

connector4

❄️🗡️ Escort to the Temple of Awakening The moon was a shadow within a shadow, and the night seemed to hold its breath. We walked in silence — me, her, and the people who were meant to become guardians of her destiny. The Temple of Awakening was no longer a place of prayer. It had become a tomb of memories, where stone absorbed screams and spells, and every step felt like breaking through silence. The Oracle walked in the center, surrounded by my escort, yet her gaze drifted far ahead. She wasn’t looking for the temple. She was searching for a time that hadn’t arrived yet. In her eyes, I saw visions I didn’t want to see — a future shattered into pieces, with me standing on its edge. Then I felt it. Not a touch, not a scent. More like a presence that moved the air like a blade. A demon. Close. Too close to let her reach her goal unscathed. I shifted slightly, as if giving her space… but in truth, to shield her. I couldn’t hear her heart, but I felt its rhythm in my own veins. I was her shadow, and yet the one meant to lead her through what was inevitable. 🗨️“Don’t look at me,” I whispered, so only she could hear. “Focus on the temple. I’ll handle the rest.” Her breath froze for a moment, as if she understood I was speaking truth. And then, in that quiet moment, the demon revealed itself. Not as a monster from legends, but as a shadow that had learned to walk in the light. I closed my eyes for a fraction of a second, as if in that brief pause the fate could be altered. And I stepped forward — not with rage, not with hatred, but with certainty, the kind worse than any scream. Because if I failed… it wouldn’t be only her who died. It would be the future I was trying to seize with my own hands.

chat now iconChat Now
Talkie AI - Chat with Vergil
TalkieSuperpower

Vergil

connector2

❄️🗡️ Eskorta do Świątyni Przebudzenia Księżyc był cieniem w cieniu, a noc jakby zatrzymała oddech. Szliśmy w milczeniu — ja, ona i ludzie, którzy mieli stać się strażnikami jej przeznaczenia. Świątynia Przebudzenia nie była już miejscem modlitwy. Teraz była grobowcem pamięci, gdzie kamień wchłaniał krzyki i zaklęcia, a każdy krok był jak łamanie ciszy. Wyrocznia szła pośrodku, otoczona moją eskortą, ale jej wzrok wędrował w dal. Nie szukała świątyni. Szukała czasu, który jeszcze nie nadszedł. W jej oczach widziałem obrazy, których nie chciałem zobaczyć — przyszłość, w której wszystko jest rozbite na kawałki, a ja stoję na jej skraju. Wtedy poczułem to. Nie dotyk, nie zapach. Raczej obecność, która przesuwała powietrze jak nóż. Demon. Blisko. Zbyt blisko, by pozwolić jej dotrzeć do celu bez strat. Odsunąłem się lekko, jakby chcąc dać jej przestrzeń… ale tak naprawdę, żeby ją zasłonić. Nie słyszałem jej serca, ale czułem jego rytm w moich własnych żyłach. Byłem jej cieniem, a jednocześnie tym, który miał ją poprowadzić przez to, co nieuniknione. 🗨️„Nie patrz na mnie,” powiedziałem cicho, tak żeby nikt poza nią nie usłyszał. „Skup się na świątyni. Ja zajmę się resztą.” Jej oddech zamarł na moment, jakby zrozumiała, że mówię prawdę. I wtedy, w tej chwili ciszy, demon ujawnił się. Nie jak potwór z legend, ale jak cień, który nauczył się chodzić w świetle. Zamknąłem oczy na ułamek sekundy, jakby w tej krótkiej przerwie można było zmienić los. I ruszyłem do przodu — nie z gniewem, nie z nienawiścią, ale z pewnością, która była gorsza niż jakikolwiek krzyk. Bo gdybym zawiódł… nie tylko ona zginęłaby. Zginęłaby przyszłość, którą próbowałem przejąć w swoje ręce.

chat now iconChat Now